Artysta: Various Artists Tytuł: In The House Amsterdam 2009 Label: Defected ITH Nr katalogowy: ITH30CD Nośnik: 2CD Data wydania: 31.08.09 Kraj wydania: Wielka Brytania Gatunek: House
Tracklista: Disc 1 - Hardsoul
01 Waiting for U (Hardsoul Reconstruction) - Hardsoul presents Greg van Bueren 02 All You Need (Original Mix)- Audiowhores 03 Got To Do Better (Main Vocal Mix) - The Jinks featuring Carla Prather 04 Revelation - Roul and Doors 05 This Is House (Dave Mayer & Jordy Field Vocal Remix) - John Julius Knight 06 Let UR Spirit Go (Hardsoul Reconstruction) - Born to Funk 07 Soul Makossa (Hardsoul Reconstruction) - Shovell & The Latin Hooligans 08 Mumba (Greg van Bueren Firebeatz Edit) - Danny Marquez & Tuccillo 09 MOA (Main Mix) - Luis Radio & Raffa 10 Opera House (3 Amigos Club Mix) - 3 Amigos: Jellybean, Marlon D & Mena Keys featuring Stormz 11 La Mezcla (Roog Edit) - Michel Cleis featuring Toto La Momposina 12 Dis (Vinyl Mix) - DJ T 13 Marir (Original Mix) - Gel Abril 14 Freedom - Baggi Begovic & Soul Conspiracy 15 NRG - Hardsoul & Mitch Crown 16 R2G2 - Chocolate Puma vs Hardsoul 17 Chaos - Baggi Begovic Disc 2 - Chocolate Puma
01 Ha Ha (CP Re-edit) - Fresh Tunes 02 Only You (TGM Remix - CP Re-edit) 03 Route - Chocolate Puma 04 Sujo (Bart B More Balkan Edit - CP Refix) - Bassjackers 05 Bass Tone (House Nation Mix) - Sole Fusion 06 Big Bam Boom - Jark Prongo 07 Disco Electrique (Vocal Mix) - Bingo Players vs. Chocolate Puma 08 Dirty Windows (Chocolate Puma Remix) - Sil 09 I Wanna Be U (Radio Edit) - Chocolate Puma 10 Bugel- Chocolate Puma 11 Only Love Can Save Me (Dub) - Chocolate Puma feat. Shermanology 12 Solarianism - Chocolate Puma vs Baggi Begovic featuring Mitch Crown 13 Morning Rain (Original) - Chocolate Puma 14 Soul Makossa (Chocolate Puma Remix) - Shovell & The Latin Hooligans 15 Los Chicanos (Main Mix Edit) - Klement Bonelli  Ależ ostatnimi czasy napłakałem się na Defected na łamach naszego portalu! Że odgrzewają kotlety, że świetne kawałki przeplatają mocno przeciętnymi, że się skończyli, że coraz mniej wokalu w wokalu... Z radością i szczęściem oświadczam: wytwórnia skręciła na stare tory, zaskoczyła i wróciła do łask (przynajmniej moich). Światełkiem w tunelu była składanka Greece 2009, a Defected In The House Amsterdam potwierdziła moje nadzieje. Nasz naczelny twierdzi, że płyta "głowy nie urywa" . I ma rację, czymś co zmieni oblicze muzyki ten krążek nie jest . Jednak moim skromnym zdaniem można się w nim zasłuchać! Zaczyna się bajecznie. "I am waiting, I am waiting, I am waiting..." powtarzające się w mej głowie jak echo przez pierwsze dni nie pozwalało mi spać! Dalej jest równie przyzwoicie wokalnie i jakoś tak po prostu świeżo. "Let UR Spirit Go" delikatnie wprowadza motyw, mogący z sukcesem zastąpić inne podobnie brzmiące themy, jednak brak kilku taktów nieco niweczy ten plan. Jest jednak dość "funky". Chwilę później wkręcający saksofonowy temat okazuje się świetnym następcą "A Black Man In Space" (Sax Mix) Dennisa Ferrera (nagrany akurat pod pseudonimem Son Of Raw). Coś takiego, co raz usłyszane nie pozwoli się zapomnieć nigdy. No a kilka chwil później poezja dla uszu! Mój absolutny numer jeden: "Opera House". Przenikający operowy głos wytwarzający ciarki na ciele i kreujący ponadklubowy, ponadprzestrzenny, ponadmuzyczny wręcz wymiar muzyki. I cyk nagle z tego patetycznego nastroju Defected zaprasza nas na Ibizę serwując nieco pstrokaty na pierwszy rzut ucha hit lata "La Mezcla". Zawsze byłem przeciwny tak nagłym zmianom klimatu...i tak naprawdę nadal jestem. Ale już trudno - można się przyzwyczaić. Choć wolałbym dryfować w operze jeszcze przez kilka minut...
Druga płyta będąca własnością Chocolate Puma mknie nieco mniej... klasycznie. Ciekawe wybijanie stopy w "Sujo" brzmi może nawet nieco bardziej techhousowo, ale wkręcająco. Głowa lata i nóżka podryguje. "Big Bam Boom" trochę nie w konwencji, pachnie raczej jako przerywnik w secie Crookers niż kawałek na taką płytę, ale tak już duet sobie wymyślił i nic tego nie zmieni. "Disco Electrique" też zaskakuje obecnością właśnie tutaj, ale tym razem jest to zaskoczenie poprzez groove. Dodajmy pełne wokale i mamy nieco pachnący Hed Kandi kawałek, niemniej jednak świetny. Po raz drugi na płycie pojawia się "Soul Makossa" , ale wydaje się to paradoksalnie posunięciem bardzo celnym. Ten track ma szansę zostać klasykiem, a jego chantapella rozpoznawalna równie dobrze jak ta z "We Can Rise" czy może nawet "Precious Love". Na koniec efektowny instrumental i kończy się przygoda z krążkiem numer dwa. Dwie płyty, żadnego nowego remixu "Finnaly" czy "I Pray" i pachnie wiosną w środku jesieni. Lovely! Naprawdę oba dyski robią na mnie spore wrażenie, są zmiksowane ciekawie, a większość kawałków brzmi naprawdę "klasycznie inaczej". Są ciągle jakby Defectowskie w swojej budowie, jednak świadczą o fakcie, że melodie i groovy na szczęście nie są na wyczerpaniu. Z niecierpliwością czekam więc na nadchodzącą kolejną składankę. Czy będzie równie dobra? Singapore 2010 przybywaj!
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.
 |