
Zdechła mysz znów zaatakowała. Ten gorący kanadyjski producent wydał trzeci już w swojej karierze album. Krążek zatytułowany po prostu Random Album Title ukazał się w UK nakładem wytwórni Ministry Of Sound ? 06 października bieżącego roku. Płyta ta jest zbiorem 12 gorących tracków, zmiksowanych w jedną spójną całość.
Intro Sometimes Things Get, Whatever zawiera wkręcającą wstawkę wokalną, którą będziemy jeszcze długo powtarzać po przesłuchaniu CD. Regularny pompujący beat zmusza ciało do ruchu, zapewniam, że ciężko przy nim ustać w miejscu. Track ten w miarę upływu czasu zmienia tempo do czasu break downu z twardą lekko agresywną wstawką, by później znów wrócić na właściwe tory.
Utwór Complications startuje z wyraźnie wyższym BPM, rytm przyjemnie stuka w główce. W tle świetny motyw z aparaturą która odmierza puls, który po kilku minutach ustaje, wtedy mamy okazję na głębszy wdech przed kolejnym utworem Slip bardzo charakterystycznym dla Joela, linia melodyczna szybko wpadająca w ucho, napięcie dawkowane stopniowo. Wstawka pojawiająca się regularnie co kilkanaście sekund przypomina mi te których używa Prydz. Przychodzi pora na Some Kind of Blue, trochę mrocznie, soczysty beat i ten szum w tle, świetny progresyw, podziemny bujający klimat. W numerze Brazil (2nd Edit) słychać Deadmau5`a jakiego znamy z numerów Contact czy Faxig Berlin.
Po wizycie w Brazylii przychodzi czas na Alone With You, pamiętam kiedy wychodził jako singiel na początku roku wywołał wtedy niezłe zamieszanie, był supportowany przez wielu znakomitych dji. Pozycja szczęśliwej 7ki należy do I Remember który powstał przy współpracy z Kaskade. Ciepły głos + leniwy bassline działają odprężająco. Z tego stanu nie wyprowadza nas następny przystanek ? Faxing Berlin (Piano Acoustic Version). Przyznam szczerze, jest to absolutne mistrzostwo świata. Track w wersji oryginalnej był jednym z moich ulubionych w 2007 roku. W wersji akustycznej na pianinie brzmi cudnie, dostarczający wiele pozytywnych wrażeń. Ze stanu delikatnego rozmarzenia wyrywa nas Not Exactly, bez wątpienia floor killer ostatnich miesięcy. Tak powoli przechodzimy powoli do końca tej muzycznej uczty. Znów pianino, tym razem akustyczna wersja znanego Arguru chociażby z In Search of Sunrise vol.6 ? Dj Tiesto. Ostatni track to typowy progresywny pływak, z delikatnym melo.
Album nie rozczarowuje wręcz przeciwnie, ten pełen pozytywnych wibracji krążek zachęca do zabawy. Twórczość zdechłej myszy jest na topie, jego eksperymenty z muzyką przynoszą wymierne korzyści dla nas słuchaczy.