
Jakiś czas temu mieliście okazję na łamach naszego portalu przeczytać o pierwszym albumie Osmo pod nowym pseudonimem -
Kosmaty wydanym dla labelu
Kosma Breaks Recordings. W związku z powyższym chcielibyśmy pokrótce zaprezentować Wam to co na niniejszym albumie się znajduje. Ale zanim przejdziemy do meritum, słów kilka o samym Kosmatym.
Jak sam o sobie mówi muza to całe jego życie. A jego muzykę określić można jako mieszankę acid techno/hard techno i breaków. Podobno przybył z kosmosu i teraz żyje wśród nas ludzi, serwując nam swoją nutę. Tyle o kosmatym możemy dowiedzieć się w sieci.
Pora więc przybliżyć Wam jego twórczość. Pierwszy album Kosmatego nosi nazwę "Quantum Theory" i faktycznie jest mieszaniną breakbeatu, dark electroniki i techno. Składa się z 12 tracków, z których każdy jest unikatowy i ciekawy. Nie mamy tutaj miejsca żeby rozpisywać się o każdym z nich, pozwólcie więc, że przedstawię tylko te moim zdaniem najciekawsze.
Do takowych na pewno należy "Order From Chaos". Utwór Od samego początku charakteryzuje się wyraźnym, bardzo szybkim bitem i fajnym dark wokalem. Dużo tutaj różnych dźwięków, nawarstwiających się linii melodycznych. Ogólnie breakbeat w pełni tego słowa znaczeniu. Podobnie sprawa ma się z kolejnym kawałkiem "I Killed a Girl" - tylko tutaj w odróżnieniu od poprzednika mamy do czynienia z fajnym żeńskim wokalem i i charakterystycznym, występującym mniej więcej w połowie break downem. "Enemies" to z kolei ukłon w stronę techno. Bardzo mocny, dynamiczny, wyrywający nogi ze stawów kawałek, na pewno doskonały do zagrania na imprezie. Typowo elektroniczne brzmienie Kosmaty serwuje nam w "Dissolved", w którym to K swojego pięknego wokalu użyczyła Angeliqa. Spokojny, melodyczny, chill outujący utwór. Doskonale wycisza i daje uszom ukojenie po 10 trackach ostrego breakbeatu.
Nie mógłbym oczywiście zakończyć tej recenzji bez napomknięcia o tytułowym "Quantum Theory". Znajduje się na samym końcu. I chyba dobrze bo jest na pewno podsumowaniem całego wydawnictwa. Łączy bowiem w sobie wszystkie zaprezentowane na płytce style.
Podsumowując "Quantum Theory" jako całość prezentuje się świetnie. Płytka jest ciekawa, nie jest nużąca. Nie daje wytchnienia, spokoju. Ale żeby poznać ją do końca i poczuć to co czuł Kosmaty, tworząc ją trzeba poświęcić trochę czasu i przesłuchać ją co najmniej 5 razy. Polecam.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.