Imprezy nadchodzące

No current events.

Ebola PDF Drukuj Email
Dodał Freaky   
Sobota, 14 Czerwiec 2008 11:12
Prolog.
Na początku był chaos, a później ujrzałem światełko w tunelu. bla bla FFWD MODE: ON ..

Techniczne skrzywienie mózgoczaszki dopadło mnie już za dzieciaka. Jakoś ze dwanaście lat miałem gdy wpadły mi w łapy pierwsze kasety i płyty nasycone elektroniką w różnorakim wydaniu. Zaczynałem jak większość z mego pokolenia na rave, happy hardcore, nie-happy hardcore (chore najeby z Holandii). Następnie psychedelic z serii "im kwaśniejsze - tym lepsze". Nadgryzłem (i żułem przez jakies 2 lata) minimal, by w końcu zatrzymać się na szeroko
pojętym techno.

Druga strona lustra.
Od zawsze ciągnęło mnie żeby stanąć po tej drugiej stronie. A jako że potrzeba jest matką wynalazków, to wraz z grupą popaprańców wynaleźliśmy miejsce na nasze pierwsze imprezy - obskurna świetlica tużnadjeziornego ośrodka wypoczynkowego w Lubowidzu koło Lęborka. I o dziwo ludziom się spodobało. Działo się to pewnie koło roku 1999. Lecz dopiero 2 lata później poznałem Grzegorza (aka Gogo), dostałem muzycznego kopa i postanowiłem ostro wziąć się za siebie. Znad jeziora przeniosłem się do klubu Gina w Lęborku na które zacząłem zapraszać DJ'ów z całej Polski. W 2002r. zdarzyło mi się dołączyć do (nieistniejącej już) organizacji DustResist. To tam poznałem Krzyśka (Biba aka Chresbee) i po przeprowadzce uzależnionej rozpoczęciem studiów razem zaczęliśmy kręcić imprezki w Poznaniu i okolicach. W tzw. międzyczasie działo się wiele różnych rzeczy, m.in. cykl imprez w klubie Agados w Łebie (wakacje 2004 i 2005), pierwsze wystepy poza granicami kraju (Irlandia), techno.pl tour w 2007, spotkanie w klubie miłośników drukarek igłowych itd

Co, gdzie, z kim?

I tu zaczyna się problem, bo wypadałoby napisać co się gra, określić swój styl itd. itp. Kurwa, jak ja tego nie lubię. Jako wytłumaczenie przytocze słowa Alex'a Bau:
"For years we've been listening to electronic music in all facettes: minimal, hard, distorted, groovy, housy, wierd...
Call it whatever you want! We call it techno, and the best thing of it was always the ability to connect people."


I tak właśnie na wszelkie pytania dotyczące tego co gram odpowiadam bardzo ogólnie: techno. Nadal najlepiej czuję się pomiędzy 140-150 BPM, chociaż ostatnio ciężko jest mi znaleźć coś w klimacie. Stagnacja. Zacząłem szukać w innym przedziale. Rzekomo znalazłem. W tej kwestii wielki szacun dla Szwedów. Za to co robią. Kręcą mnie te dźwięki, Dzieciuchowi się podoba (rispekt Maestro!), więc chyba jest dobrze? W końcu, żeby grać ciężko, nie trzeba grać szybko?

Przez te parę lat zagrało się to-tu-to-tam. Tam też. I tam. Tutaj nie, bo ściany były za różowe.

A z kim tam grałem? Z paroma osobami na grzebieniu, paru osobom zapewne grałem na nerwach. Nie grałem w tenisa z Fibakiem, ale w bierki też grałem.

Epilog.

Na codzień mieszkam w Poznaniu, kiedyś studiowałem biologię, ale się zestarzałem i pięć lat pyknęło. Lubię zwierzęta (za wyjątkiem gołębi które srają mi na parapet). Hoduję kozy w nosie, pająki na suficie (wybitnie samowystarczalne) i szynszyle w klatce i w każdej innej niezajętej przestrzeni między meblami. Planowałem kupić pytona królewskiego (łac. Python regius), ale by mi chyba szyle zeżarł. Muzycznie oprócz tego co kładę na talerze lubię posłuchać disco i elektroniki z lat '80 i '90 oraz dźwięków połamanych (d'n'b / jungle / breaks). Do spania - chillout. Aha, kiedyś postanowiłem być twórczy i z uporem maniaka starałem się wyprodukować swój pierwszy wytwór. Wymiot. Utwór. Jak na razie zbyt wiele projektów wylądowało w koszu, więc dałem na wstrzymanie. A i obecna praca sprawia, że mam jebitnie mało czasu.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy