Tiesto CEE TOUR Wrocław PDF Drukuj Email
Dodał GoSIA   
Poniedziałek, 28 Listopad 2005 12:54
19.11.2005 - Sobotnie popołudnie...niby zwyczajne, jak każde.. ale nie... Nie był to dzień zwykły dla tych którzy od godzin porannych przybywali do Wrocławia. Miejsce??? Hala Ludowa! cel? TIESTO CEE TOUR 2005! Ja byłam przed Halą po godzinie 18:00 żeby uniknąć kolejek. 
I dobrze zrobiłam, bo nie czekałam w ogóle.
Wejście przebiegło szybko, sprawnie, jednak nie zapowiedzianą przeszkodą były szatnie, a właściwie ich mała ilość i pojemność. Aby oddać kurtkę trzeba było naprawdę trochę czasu stracić. Na początku stałam na górze żeby objąć wzrokiem cały obiekt i już wtedy wiedziałam, że Hala Ludowa była dobrym wyborem miejsca na taką imprezę. Duży dancefloor, pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Obiekt wyglądał jak statek kosmiczny oczekujący głównego dowodzącego 19:30 – Thorn- jego trance’ owe bezkompromisowe holenderskie brzmienie jako pierwsze porwało ludzi do tańca. Dobra komunikacją z publicznością. Należą mu się wielkie słowa uznania. Zaraz po nim pojawił się Michael Burian- ten pan porwał mnie do tańca, bo m.in. dla niego przyszłam! I nagle... „say Hello” (Deep Dish) Ludzie zwariowali... hala była już maksymalnie zapełniona. Czas uciekał... ale chyba w dobra stronę ,bo wszyscy czekali na głównego gościa.... Wcześniej jednak pojawił się Angelo Mike. Teraz on dowodził naszym statkiem kosmicznym. Nie mogło zabraknąć mnie podczas tej podróży we wszechświecie. Jarek jak zawsze czyta w myślach bawiących się ludzi, dokładnie wiedział czego oczekuje ten 11 tysięczny tłum i dał to ze wspaniałym wyczuciem. 
W końcu „gra dla ludzi i tylko z myślą o nich” Publiczność ucieszył kawałkiem „The other side”. Przed samym Tiesto grał La Blanc.. mało porywający set, ale bardzo klimatyczny. W tym samym czasie na House Stage było też całkiem fajnie. Mnie podobał się rzucony na pierwszy ogień Piotr NeeVald, który rozkręcał ludzi bardzo ciepłym i wesołym housem, z którego z reszta jest znany! Na pochwałe zasługuje także Peter Pain, którzy zagrał progressive naprawdę fantastycznie. Szkoda jednak, że tak niewielu dostrzega wspaniałość tego gatunku, bo na parkiecie bawiło się niewiele osób! Wracając na główną scenę zauważyłam, że kolejka do toalety przypominała kolejkę za mięsem w czasach PRL’u. I nie było różnicy między męską a damską- pełna integracjaJ Organizatorzy zadbali także o różnorodne jedzenie.(oprócz fast-fódów kotleciki ziemniaczki) Nie słyszałam, żeby narzekano tak bardzo na cenę (podobno hamburger był wart tych 6zł) nie wiem jak z pączkami (3zł ) Napoi nie zabrakło, gorzej z alkoholowym trunkiem jakim było tylko piwko Miller. Osobiście bardzo lubię, ale większość nie była zadowolona z braku wyboru i ceny –6zł (0,3l)
Wracając na Main Stage... zbliżała się godzina 1:00 moment na który większość czekała tak dłuuugo... w końcu jest!! BUUM.. wystrzały ognia, fontanna fajerwerków... BUUM.... Tiesto! Publiczność szaleje, ludzie w euforii skaczą...po niedługim czasie „Just be” a potem? „Forever Today”, przy „ Love comes again” ludzie oszaleli...serce drgało słysząc śpiew tylu ludzi… robiło wrażenie! Przy „beautiful things” słychać było dudnienie i tu niestety minus za nagłośnienie. Perełką jego koncertu według mnie było Adagio for Strings.. 2godziny 45 minut i set się urwał... Tijs schodzi ze sceny, chwila ciszy i nagle znowu wybucha radość. Heroes- kawałek który rozpoczynał Igrzyska Olimpijskie w Atenach... po tym kawałku na telebimach pojawia się napis THE END. Najlepszy dj świata kończy swój występ... Na halę wylatuję milion srebrnego pyłu, wydostaje się dym, przygasły światła, co w połączeniu zamienia się w drogę mleczną usłaną milionem gwiazd ! JEST PIĘKNIE! Ludzie krzyczą !
Tiesto pożegnał się z Polskimi klubowiczami schodząc po prostu ze sceny. Szkoda, że w tym samym momencie ludzie zaczęli wychodzić jakby to miało być koniec tej cudownej podróży! Jednak Ci którzy zostali na pewno nie żałują. Tym razem naszym dowodzącym jest Lucca. Scena zaczyna zmieniać kolory w tak szybkim tempie, że oczy trącą kontakt z realnym światem. Jej set doprowadza ludzi do kolejnej euforii. Ludzie uwierzyli, że na występie Tiesto impreza się nie kończy! „veni ,vidi, vici” bez zająknięcia może powiedzieć -ŕLuccaJ No i na końcu Marasmus- szkoda, że grał tak krótko ,ale to było dobrych kilka minut w jego wydaniu! 5:50 ludzie próbują wyjść z hali, jedni z kurtkami a inni...niestety się nie doczekali! Współczuje tym którzy już nigdy swojej kurtki nie odzyskali..
 Ogólnie cała otoczka wokół Tiesto na plus! Spodziewałam się tłumów i tak tez się stało! O 24:00 nie było już gdzie paluszka wsadzićJ Dobry wybór miejsca na taką imprezę, występy tancerzy podczas występu Tiesto, gastronomia na 5!No i publika- była świetna! Prawie w ogóle nie było białych rękawiczek i gwizdków .Minusy? Przepełnione toalety, szatnie( kurtki leżały nawet na podłodze, dlatego każdy mógł włożyć rękę i wziąć która tylko chciał) Osobiście zapłaciłabym dużo więcej by móc jeszcze raz popatrzeć na wizualizacje! Ogólnie uważam, że było całkiem mniamuśnie... MAGIC MUSIC.



OFICJALNY KOMUNIKAT ORGANIZATORA:


Drodzy Klubowicze!

Na początku dziękujemy Wam za wspaniałą atmosferę, którą stworzyliście w sobotę w Hali Ludowej. Event TIËSTO CEE TOUR 2005 przejdzie do historii i w dużej mierze stanie się to dzięki Wam. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że nasza kilkumiesięczna praca została wynagrodzona tak wspaniałym wydarzeniem i zapewniamy, iż w przyszłości dołożymy wszelkich starań aby kolejne imprezy były na coraz to wyższym poziomie.

Zanim jednak podążymy do naszych przyszłych planów pragniemy przeprosić Was za nieliczne niedociągnięcia, które miały miejsce podczas eventu. Głównym problemem okazały się być szatnie i zdajemy sobie sprawę jak bardzo ich błędna organizacja uprzykrzyła Wam zabawę. W PRZYSZŁOŚCI WYELIMINUJEMY TEN PROBLEM, ponieważ sami jako agencja zajmiemy się organizacją szatni. W sobotę za całkowite przygotowanie szatni odpowiadała firma obsługująca Halę Ludową w tym zakresie przez ostatnie trzy lata. Mając takie doświadczenie oraz referencje Hali Ludowej byliśmy przekonani, że firma ta jest doskonale przygotowana do tego typu pracy. Okazało się, że nie i popełnili oni szereg błędów, które doprowadziły do tak dużych utrudnień. Za zaistniałą sytuacje jeszcze raz gorąco przepraszamy!

Ponadto chcieliśmy wyjaśnić sprawę laserów, a właściwie ich braku podczas występu dj supportujacych jak i samego Tiësto. Zostały one celowo wyłączone na wyraźne polecenie managera Tiësto. Mogliśmy je włączyć dopiero podczas setu dj Lucci co doświadczyli ci najwytrwalsi.
Jesteśmy młodą, prężną agencją, która za zadanie postawiła sobie organizować eventy najwyższej klasy i zapewniamy, że każdy błąd, niedociągnięcie lub też niedopatrzenie będzie przez nas dostrzegane i naprawiane abyście Wy, dla których to robimy byli w pełni usatysfakcjonowani z naszej pracy.

Pozdrawiamy i do zobaczenia już 11 lutego 2006!
Sense Music Team



Komentarze (4)Add Comment
0
mmmmmmm =)
Napisane przez Dagmara, 28 listopad, 2005
ladna relacja...
nie pierwsza tak pozytywna odnosnie tego eventu...
ogolem zaluje ze mnie tam zabrakło =(
a oficjalny komunikat organizatora jak dla mnie jest doskonalym dowodem, ze da sie zorganizowac dobra impreze i uczyc na bledach!
ciekawe co bedzie 11 lutego.............
pozdrawiam Gosiu serdecznie smilies/smiley.gif
0
...
Napisane przez GoSiA, 28 listopad, 2005
11 lutego...?kolejna podróż we wszechświecie! smilies/smiley.gif

odzdrawiam kosmicznie smilies/cool.gif
0
...
Napisane przez KaRo, 29 listopad, 2005
:grin
Więcej takich relacji...
Czytając aż mi ciary przeszły, znowu tam byłem, szkoda że w myślach... :grin
11 lutego znowu podróż na inną planete... Pozdro dla "Anima Vilis"
0
...
Napisane przez bio227, 01 grudzień, 2005
co do występu Tiesto jednym słowem komercja i nic więcej żadnej rewelacji dobrze że po nim weszła LUCCA ona dopiero podkręciła atmosfere

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy